Europejski Kongres Gospodarczy: głos polskich producentów oraz dystrybutorów wyrobów hutniczych

2009-04-20

Potraktujmy obecny kryzys, jako wyzwanie. Przyszedł czas, żeby sprawdzić, czy potrafimy skutecznie zarządzać naszymi firmami - mówi Robert Wojdyna, szef Konsorcjum Stali oraz prezes PUDS.

- W ostatnich latach nasza branża rozwijała się wyjątkowo dynamicznie. Dziś nastąpiła korekta. Sytuacja jest trudna, ale nie dramatyczna - dodał Robert Wojdyna otwierając 17 kwietnia spotkanie firm zajmujących się dystrybucją stali, które było częścią konferencji Hutnictwo 2009 zorganizowanej w ramach Europejskiego Kongresu Gospodarczego. Jednym z patronów Kongresu był PUDS. Do Katowic zjechali przedstawiciele największych polskich producentów oraz dystrybutorów wyrobów hutniczych. Spotkali się oni w Katowicach w momencie, gdy koniunktura na rynku nie skłania do przesadnego optymizmu. - Kryzys jest, co widać patrząc chociażby na statystyki obrazujące spadek produkcji w poszczególnych krajach europejskich. Ale kryzys ma też swój wymiar psychologiczny. Siedzi w mentalności każdego z nas. Nawet, gdy mamy pieniądze i chcielibyśmy przeprowadzić jakąś inwestycję, to nie robimy tego z prostego powodu: nie wiadomo, co będzie jutro. Po prostu się boimy - powiedział Bartosz Skwarczek, prezes Progresu. Faktycznie produkcja, jak i popyt na stal spadły w Europie w pierwszym kwartale 2009 r. o kilkadziesiąt procent (licząc rok do roku). Przypomniał o tym Andrzej Ciepiela, dyrektor PUDS, ale też gość specjalny spotkania Juergen Nusser, wiceprezes Eurometalu, organizacji zrzeszającej dystrybutorów stali z niemal całej Europy. - Po czterech latach wyjątkowej hossy nadeszła recesja. Nie jest ona jedynie elementem naturalnego cyklu koniunkturalnego. Gdy się zakończy, światowa gospodarka już nigdy nie będzie taka, jak wcześniej. Juergen Nusser zachęcał jednak, aby w tych ciężkich czasach podjąć ryzyko i przejść do działania. Jego propozycje dla władz polskich firm stalowych to m.in.: racjonalne ograniczenie kosztów oraz zrewidowanie planów inwestycyjnych, redukcja zadłużenia, a także próba dopasowania profilu działalności do aktualnych potrzeb klientów. - Zamiast popadania w przesadny pesymizm lub optymizm proponuję racjonalizm - dodał wiceszef Eurometalu. I taki właśnie punkt widzenia przeważa wśród przedstawicieli czołowych firm zajmujących dystrybucją stali w Polsce. - Tylko ten jest w stanie pokonywać bariery, kto myśli o przyszłości, a nie ogląda się w przeszłość - uważa Czesław Swoboda, prezes spółki HTK. - Potrzebujemy nowego spojrzenia na rynek - dodaje. - Wiele uwagi poświęca się roli producentów i dystrybutorów, zapominając, że tak naprawdę główną rolę odgrywa klient. Wszyscy musimy jak najlepiej rozumieć jego potrzeby. Zdaniem Czesława Swobody kryzys powinien też skłonić poszczególne firmy z branży do współpracy. - My kooperujemy z innymi spółkami dystrybucyjnymi m.in. przy opracowywaniu nowych rozwiązań technologicznych. To przynosi efekty. Poza tym nastawiając się na współpracę unikamy efektu wyniszczającej wszystkich bezwzględnej konkurencji.

Sposobem na sukces, nawet w czasach kryzysu, mogą być - wbrew przestrogom Juergena Nussera - inwestycje. - Zakładamy, że przyjmiemy w tym roku jedną, może dwie firmy produkcyjne. Dzięki temu chcemy zmienić się ze spółki typowo handlowej w przedsiębiorstwo handlowo-produkcyjne - ujawnia Tomasz Milas, prezes TM Steel. - Za około dwa miesiące powinno się okazać, czy ta strategia wypali. W tym czasie będzie jasne, czy z sukcesem zakończymy proces przejęcia firmy znajdującej się w upadłości - Drutpol. Funkcjonuje ona na rynku od ok. 60 lat, zatrudnia 160 osób. Przerabia wyroby z drutu i walcówki. Jest w złej kondycji finansowej, ale ma dobry produkt i klientów, którzy mimo kłopotów wciąż składają zamówienia. Właśnie takich kandydatów do przejęcia poszukujemy - dodaje Tomasz Milas. Według niego kryzys stwarza spore szanse do rozwoju. - Trzeba jednak przyjąć pewne założenia: zadbać o zachowanie płynności finansowej oraz zapomnieć o nadzwyczaj wielkich zyskach.

O inwestycjach, jako metodzie na uniknięcie skutków kryzysu mówi również Władysław Mrzygłód, prezes Izostalu, spółki z grupy Stalprofilu zajmującej się produkcją rur. - Już kilkanaście miesięcy temu zdecydowaliśmy o modernizacji jednego zakładu i budowie drugiego. Dzięki temu możemy zaoferować klientom nowe produkty. Nie baliśmy się rozpocząć inwestycji i dziś na tym wygrywamy - dodaje prezes Izostalu. Jego optymizm wspiera Tomasz Milas: - Czas kryzysu to szansa dla firm, które nie myślą stereotypowo, dla wszystkich tych, którzy mają odwagę podjąć nowe wyzwania.

Źródło: