Odlewnictwo - branża w poczekalni

2009-06-03

Kryzys nie ominął branży odlewniczej, która odnotowała ok. 30-procentowy spadek liczby zamówień. Firmy borykają się z utrudnioną dostępnością kredytów, a bez inwestycji dystans do światowej czołówki będzie rósł.


Nie wszystkie przedsiębiorstwa dotknął spadek zamówień - ocenia Józef Szczepan Suchy, dziekan Wydziału Odlewnictwa Akademii Górniczo- Hutniczej. - Największe problemy mają ci, którzy produkują na potrzeby branży motoryzacyjnej. Natomiast firmy odlewnicze, produkujące na przykład dla energetyki, mają się całkiem nieźle.

Dla naszych firm najważniejszym partnerem, jeśli chodzi o eksport, pozostają Niemcy. Informacje o problemach niemieckiej gospodarki wywołują niepokój w firmach sprzedających odlewy na rynek naszego zachodniego sąsiada.

- Innym problemem jest to, że w odlewniach być może będą zmuszeni zwalniać ludzi, którzy przygotowywali się przez dłuższy czas do często skomplikowanej pracy - ocenia dziekan Suchy. - Później, po ustąpieniu kryzysu, trudno byłoby odbudować kadry. A zatem najważniejsze jest pytanie o to, jak długo jeszcze potrwa kryzys. Ważne też, w jakim kierunku będzie ewoluował sektor bankowy, bo motoryzacja bazuje na kredytach. A trzeba pamiętać, że ok. 40 proc. produkcji odlewniczej w Europie trafia na potrzeby motoryzacji.

Niedawno instytucje związane z polskim odlewnictwem przesłały pismo na ręce wicepremiera i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka. W piśmie odlewnicy zwracają uwagę na fakt spadku zamówień o ok. 30 proc. Z tym wiąże się również spadek zatrudnienia w branży odlewniczej, szacowany również na 30 proc. Ponadto problemem są trudności płatnicze związane ze zmianą przez banki polityki kredytowej.

Odlewnicy zwracają się do wicepremiera Pawlaka o uwzględnienie w pracach anty kryzysowych rządu ich postulatów. Chodzi między innymi o uproszczenie procedur związanych z wykorzystaniem funduszy europejskich, ustanowienie systemu gwarancji rządowych w celu umożliwienia wnioskodawcom uzyskania zabezpieczenia finansowego na realizację wkładu własnego i kosztów niekwalifikowanych (np. związanych z obsługą kredytów), a także złagodzenie wymagań dotyczących faktycznych efektów ekonomicznych realizowanych projektów w przypadku zaistnienia trudnych warunków gospodarczych.

- Istotne byłoby także zaktywizowanie działań dotyczących promocji polskich firm za granicą, w tym przedsiębiorstw z branży odlewniczej - zaznacza Andrzej Ryba, prezes Odlewniczej Izby Gospodarczej. - A także stworzenie możliwości łatwiejszego dostępu i rozliczania kredytów obrotowych oraz inwestycyjnych. Maciej Asłanowicz, szef Stowarzyszenia Technicznego Odlewników Polskich, wskazuje, że branży odlewniczej przysłużyłby się również nadzór nad kształtowaniem się cen energii. Istotne byłoby też utworzenie punktu konsultacyjnego dla przedsiębiorstw oczekujących pomocy w sytuacji kryzysowej.

Szczęśliwie nie wszystkie firmy odczuły negatywne skutki kryzysu i były zmuszone do zarzucenia planów inwestycyjnych. Firma Nemak Poland, produkująca obudowy sprzęgła, obudowy skrzyni biegów oraz głowice cylindrów dla motoryzacji, przeznaczy przeszło 5,5 mln euro na inwestycje. Nemak Poland jest częścią korporacji Nemak działającej w trzynastu krajach. Strategia Nemaku zakłada umocnienie pozycji zarówno na krajowym, jak i zagranicznym rynku.

- Swą ofertę w stu procentach kierujemy na potrzeby motoryzacji - podkreśla Łukasz Łysek, szef działu handlowego Nemak Poland Sp. z o.o. - Strategia, jaką realizujemy od kilku lat, zakłada uniezależnienie odlewni od jednego odbiorcy. Nasze produkty trafiają między innymi do takich koncernów, jak Fiat, Ford, Renault, Citroen, Toyota czy Opel.

Nemak produkuje też głowice cylindrów na potrzeby nowej fabryki Hyundaia w Czechach. - Na razie nie jest źle - ocenia Łukasz Łysek. - Czas pokaże, jak będzie się przedstawiać sytuacja na rynku za kilka miesięcy. Przykładowo Toyota wskazuje na znaczny spadek sprzedaży, natomiast Koreańczycy twierdzą, że kryzys ich zbytnio nie dotknął.

Nemak Poland mający siedzibę w Bielsku- Białej posiada dwa wydziały produkcyjne: odlewnię kokilową oraz odlewnię ciśnieniową. Natomiast na wydziały pomocnicze składa się narzędziownia oraz zakład utrzymania ruchu. Przykładem odlewni, która radzi sobie dobrze, mimo kryzysu, jest również zakład odlewniczy Alstom Power. Dostarcza on odlewy po wstępnej lub ostatecznej obróbce mechanicznej. Atutem odlewni Alstomu jest nowoczesne oprzyrządowanie, szeroko wykorzystywane w całym procesie produkcyjnym odlewów - począwszy od opracowania dokumentacji technicznej, poprzez symulację procesów odlewniczych, sterowanie komputerowe i monitoring procesu produkcyjnego, aż po kontrolę jakości odlewów oraz statystyczne metody kontroli jakości procesów. Odlewnia Alstomu wytwarza odlewy turbinowe staliwne, odlewy okrętowe i przemysłowe staliwne, a także konstrukcje lano-spawane.

Nieźle radzi sobie również na rynku firma WSK PZL-Rzeszów SA zajmująca się produkcją komponentów lotniczych i kompletnych jednostek napędowych. Firma wykonuje między innymi odlewy precyzyjne - łopatki lotnicze i przemysłowe, aparaty kierujące, elementy aparatury paliwowej, wirniki turbin czy wirniki sprężarek.

W Polsce w produkcji odlewów na jednego zatrudnionego przypada 35 ton odlewów rocznie, podczas gdy w Niemczech jest to przeszło 150 ton. Najważniejsze dla branży są zatem inwestycje decydujące o konkurencyjności zarówno na krajowym, jak i zagranicznym rynku. Jednak kryzys skutkuje problemami w dostępności kredytów, co się przekłada na znaczące trudności w realizacji wcześniej zaplanowanych inwestycji.

Trzeba przy tym pamiętać, że w pewnych grupach produktów nic nie zastąpi odlewów. Trafiają one bowiem do wielu sektorów gospodarki, a przede wszystkim do motoryzacji pozostającej konsumentem ponad połowy światowej produkcji odlewów. Pozostałe to między innymi energe tyka, przemysł maszynowy czy lotnictwo. Elementy odlewnicze wykorzystywane są również do produkcji komputerów i telefonów komórkowych. Dla firm odlewniczych kluczową kwestią w dobie spowolnienia gospodarczego jest kondycja ich klientów i to, jak radzą sobie oni z recesją.

Produkcja odlewów w Polsce sięga 880 tys. ton. Taka ilość plasuje nas na szóstym miejscu wśród państw europejskich. Daleko nam do Niemiec, Francji czy Włoch, jednak taka sytuacja będzie się utrzymywała w najbliższych latach. Choćby z tego względu, że inwestycje w przemyśle odlewniczym pozostają w Polsce na relatywnie niskim poziomie. A obecny kryzys nie przyczynia się do przełamywania inwestycyjnej niemocy.

- Nie da się ukryć, że trochę odbiegamy od krajów odlewniczej czołówki - przyznaje Józef Suchy z AGH. - U nas żeliwo sferoidalne nie jest tak popularne, jak w Europie.

Poza tym w krajach zachodnioeuropejskich odlewnie poddają odlewy obróbce mechanicznej, dzięki czemu takie wyroby mogą sprzedawać po wyższych cenach. Proste odlewy sprawdzają się za to w budownictwie, głównie przy budowie dróg. To się może okazać szansą dla wielu rodzimych zakładów odlewniczych, zważywszy na planowane inwestycje infrastrukturalne związane między innymi z Euro 2012.

- Pocieszeniem w sytuacji kryzysowej jest to, że wiele naszych odlewni się nie specjalizowało, tylko realizowało zamówienia z różnych branż - podkreśla Józef Suchy. - Teraz się z tego cieszą, bo nie są skazane na produkcję tylko dla jednej branży, która akurat szczególnie dotkliwie mogła odczuć skutki kryzysu. Józef Suchy przewiduje, że po zakończeniu kryzysu dojdzie do ponownego podziału rynku odlewów. Pojawią się bowiem nowi kontrahenci, a niektórzy z dotychczasowych mogą wypaść z rynku.

Do tej pory niepokojem napawał brak większego zapotrzebowania na odlewy na rynku wewnętrznym. To również pochodna tego, że w Polsce nie ma fabryk produkujących samochody. Są tylko zakłady, które je montują. Przedstawiciele branży odlewniczej wskazują jednak, że nawet do samego montażu polskie odlewnictwo dostarcza zbyt mało odlewów.

Należy też pamiętać, że stale wzrasta produkcja odlewów z krajów tzw. grupy BRIC (Brazylia, Rosja, Indie, Chiny), a także Meksyku, Korei Południowej czy Egiptu. Kraje te posiadają nowoczesne zakłady odlewnicze i stale inwestują w poprawę jakości produkowanych odlewów.

Tamtejsze odlewnie stosują systemy jakościowe porównywalne z naszym ISO 9000, a produkcja jest w nich w wysokim stopniu zmechanizowana. Dodatkowym ich atutem pozostają wciąż niskie koszty pracy. W Indiach często nie przekraczające nawet dwóch dolarów za roboczodniówkę, podczas gdy na przykład w Niemczech to równowartość 34 dolarów za godzinę.

Można się zatem spodziewać wzrostu importu odlewów z krajów o niskich kosztach produkcji także na nasz rynek. Ratunkiem dla polskich odlewni jest inwestowanie w nowe linie produkcyjne i centra obróbcze, bowiem odbiorcy coraz częściej są skłonni płacić nawet więcej, ale za odlewy stanowiące gotowe do montażu komponenty.

Kryzys kiedyś się skończy - mówi się, że na ożywienie w gospodarce możemy liczyć w 2011 roku. Wówczas na rynku odlewów będą się liczyli ci, którzy zaoferują produkty poddane odpowiedniej obróbce i spełniające wymagania klientów. Polski rynek odlewów nie uniknie zmian strukturalnych i własnościowych, a działające w kraju firmy de facto są skazane na inwestycje i modernizacje, na zmiany organizacyjne ukierunkowane na efektywność i jakość. Trudny czas kryzysu będzie dla niektórych tylko okresem walki o przetrwanie, inni wykorzystają koniunkturalny przestój, by dobrze przygotować się do nowego, pokryzysowego rozdania kart.

Jerzy Dudała
Więcej informacji o branży hutniczej znajdziesz na portalu wnp.pl
http://hutnictwo.wnp.pl

Źródło: [en]