W Polsce stal drożeje, ale w dużo mniejszym stopniu niż w innych krajach

2009-08-12

Do połowy ubiegłego roku Chiny mocno nakręcały stalową koniunkturę. Załamanie przyszło jak grom z jasnego nieba. Okazało się, że nikt nie potrzebuje setek milionów ton hutniczych wyrobów. Ceny i produkcja na całym świecie ostro poszły w dół.

Teraz wahadło rusza w drugą stronę: chińskie firmy znów chętnie kupują hutnicze produkty. Portal SteelGuru News podał, że od piętnastu tygodni w Państwie Środka znów mocno drożeje stal.

Jerzy Bernhard, prezes Stalprofilu, tłumaczy, że Chiny ponownie z eksportera wyrobów stalowych stały się importerem. Odbiorcy z tego kraju sygnalizują coraz większe zapotrzebowanie na stal.

To ciekawe, bo zapasy stali i jej podaż nadal są tam bardzo wysokie. Mimo to produkcja dynamicznie rośnie. Według informacji Polskiej Unii Dystrybutorów Stali w czerwcu dzienna produkcja w Chinach sięgnęła 1,65 mln ton, co - przy jej utrzymaniu - oznaczałoby 600 mln ton rocznie. Dla porównania, w latach 2004-05, kiedy rozszalała się stalowa hossa, chińska produkcja wynosiła 380-400 mln ton rocznie.

Koniunktura zmienia się zresztą nie tylko tam. Pierwsze symptomy ożywienia widać już niemal na całym świecie. ArcelorMittal zdecydował się nawet ponownie uruchomić wielki piec w niemieckiej Bremie, bo na tym rynku gwałtownie skoczyło zapotrzebowanie na jego wyroby. Na razie jednak stalowe ożywienie jest zbyt słabe, aby skłonić Mittala do ponownego odpalenia dwóch pieców wygaszonych kilka miesięcy temu w Polsce.

O dziwo, w Polsce poprawa sytuacji na stalowym rynku jest słabiej odczuwana niż w innych krajach.

Według Przemysława Sztuczkowskiego, prezesa Złomreksu, ruda żelaza znów podrożała o ponad 30 proc. Znacząco drożeje złom, wygląda więc na to, że spadek cen wyrobów stalowych już się skończył. W Polsce stal drożeje, ale w dużo mniejszym stopniu niż w innych krajach. Zapowiadane jest jednak silniejsze ożywienie w IV kwartale.

Wygląda na to, że polscy producenci i dystrybutorzy nie chcą powtórzyć błędu sprzed lat, kiedy mocno windowali ceny i zostali z gigantycznymi zapasami, bo krajowy rynek zalała stal z importu. Dziś, mimo osłabienia euro, widmo importu nie straszy producentów.

Dynamiczne podwyżki stopują także odbiorcy, zwłaszcza z sektora budowlanego. Mniejsi dostawcy stali dla budowlanki mają zresztą spore problemy.

Andrzej Ciepiela, dyrektor PUDS, uważa, że w kontraktach budowlanych oferty wykonawców są sporo niższe od kosztorysów, ale wykonawca budowlany wygrywa przetarg i przychodzi do zbrojarni, żądając na przykład obniżenia ceny o 40 proc., bo o tyle dał niższą ofertę w przetargu. To dla małych zbrojarni poważny problem.

Źródło: